Niewiadoma

Ile razy nad czymś myślałeś,
ile razy coś cię gnębiło,
tyle razy chciałeś rozmawiać,
tyle razy ci to nie wyszło...

Chciałeś się zwierzyć,
ale nie wiedziałeś jak.
Chciałeś pomocy,
ale nie wiedziałeś jakiej.
Wiedziałeś jedno:
gdzie byś nie poszedł,
usłyszysz to samo,
lecz nie to samo,
co chciałeś usłyszeć.

Wydaje ci się,
że rozmawiałeś z każdym,
z kim rozmawiać możesz.
Wydaje ci się,
że mimo szczerych chęci
nikt ci nie pomoże.

Aż spotykasz kogoś,
komu nie ufałeś...
Nie na tyle,
by powierzyć to,
nad czym tak myślałeś.

Mimo to, zrezygnowany,
zbierasz się na szczerość.
Mówisz wszystko, od początku,
przerywając nie raz.

Raz, by zastanowić się,
czy dobrze robisz.
Raz, by wziąć głęboki oddech
i się uspokoić.

Nawet nie wiesz, kiedy
głos zaczął ci drżeć.
Choć to nic takiego,
ty tak boisz się.

Może tego,
że za dużo powiesz?
Może tego,
że i on ci nie pomoże?
A może zwykłego niezrozumienia,
braku akceptacji, nawet odrzucenia?

Z otchłani obaw
wyciąga cię rozmówcy głos.
Słyszysz słowa,
o które tak długo błagasz los.

Choć nadal nie rozumiesz,
co w nich jest,
że lepiej się czujesz,
że smutki odeszły precz,
to twe serce ulga rozpiera,
gdyż to tego było ci trzeba.

Ile razy nad czymś myślałeś,
ile razy coś cię gnębiło,
tyle razy chciałeś rozmawiać,
tyle razy... a nie z tą osobą.

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Raczej, że nie proza XD aczkolwiek dziękuję :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A ja niestety muszę się z Tobą zgodzić

      Usuń
  3. Też uważam że to jest bardzo smutne , a na dodatek w 100 procentach prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to bardzo miło jest wrócić do świata żywych i zobaczyć, że ktoś czyta moje wypociny :)

      Usuń
  4. Na pewno ktoś czyta pani wypociny. Widzę po nich że pani się stara.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz